Impreza udała się. Dzieci dziwnie spokojnie zaakceptowały nowego dziadka. Iwonka na imprezie została osaczona przez kawalerów z pracy Jędrka, jej natomiast w oko wpadł spokojny i cichy Krzysztof. Rankiem przy śniadaniu starała się wypytac co wie o nim Jędrek, ten nie owijając w bawełne powiedział, że Krzyś nie jest dla niej. Porzuciła go właśnie żona, mało tego zostawiła na jego głowie małe dziecko. Powodem było, że młodsza od Krzysztofa o 10 lat nie chciała spędzić życia przy garach i pieluchach, zrzekła sie praw do dziecka. Krzysztof stracił zaufanie do kobiet. W wychowaniu pomaga mu mama i teściowa, dzieląc między siebie obowiązki. Ponoc stwierdził po rozwodzie, że zona mu się nie udała, za to teściową ma idealną. Iwona zadumała się i powiedziała:
-Ja wiem jak to być porzuconym dzieckiem, daj mi telefon do niego, jeśli on sam nie będzie chciał mnie widziec, to zrozumiem i nie będę się narzucać, ale mogę przecież spróbować. Nic mnie to nie będzie kosztowało, a będę sobie pluć w brodę, jesli nawet nie sprubuję.
Nic nie pozostało Jędrzejowi jak ulec.
Miśka spędzała wakacyjne dni pomiędzy kuchnią, ogrodem, a swoim warsztatem. Spiżarnia zapełniała się domowymi przetworami, w warsztacie przybywało cudeniek z gliny. Dni uciekały. Nadszedł wrzesień i dzieci poszły do szkoły. Wciągały się w nowe obowiązki. Michalina nawiązała zerwane kontakty z koleżankami z dzieciństwa. Martwiła się o Lidzię, zapracowana i otoczona gromadką dzieci kobieta nigdy nie narzekała, ale Miśka widziała, że nie dzieje się tam dobrze. Witek, jej mąż lubiał sobie wypić. Pracę miał, tylko że większość pensji przepijał. Gospodarka była na głowie Lidzi i dzieciaków, bo on jak nie miał fuchy to pił lub odsypiał pijaństwo. Nie wiedziała jak poruszyć z Lidzią temat alkoholizmu, nie była pewna, ale wydawało jej się, że dochodzi tam do przemocy fizycznej. Zastanawianie Miśki się nad tym faktem skończyło się z dniem, kiedy Marzenka przyszła do niej i poprosiła o rozmowę.
-Mamo, czy bicie dzieci jest karalne?
-Tak skarbie, nie wolno bić dzieci. Czy ty wiesz o kimś kogo biją?
-Bo wiesz, z nami do klasy chodzi Madzia, no wiesz córka tej pani Lidzi, do której czasami chodzisz, no i wiesz, że my mamy WF na pierwszej lekcji i przychodzimy wczesniej by się przebrać w stroje gimnastyczne, ale dzisiaj ja się troszkę spóźniłam i Madzia też i jak się przebierałyśmy to widziałam jej plecy całe w siniakach. Jak jej sie spytałam co sie stało, to najpierw zbladła, a potem zaczerwieniła i mi odburknęła, że spadła ze schodów do piwnicy bo było ciemno. Tylko mamus te siniaki to były takie paski, to wygladało jakby dostała cienkim paskiem, albo sznurkiem jakimś.
-Prędzej kablem-Miska nie zdazyła się ugryźć w język, postanowiła jednak działać, wzięła kluczyki i dokumenty, wsiadła do samochodu i ruszyła z piskiem opon. Kipiała ze złości. Wszystko wszystkim, ale dzieci to gnojowi juz nie odpuści.
cdn...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz